W ten weekend czekała mnie fascynująca przygoda nad morzem i kolejne kroki w rozwoju osobistym i zawodowym, ale… dopadło mnie mocne przeziębienie. Znacie to?
Nagła zmiana planów, natłok emocji, zarządzanie od nowa kalendarzem, rodziną, zdrowiem… Jaka będzie odpowiedź mojego organizmu?
Opcja A) GNIEW 😡
Moje plany się nie spełniają, więc rośnie we mnie poczucie frustracji, które jest bardzo dobrym gruntem dla agresji i gniewu. Gniew możemy skierować na zewnątrz: “No ktoś musiał mnie zarazić, pewnie ten X jadący ze mną w autobusie, albo koleżanka dziecka ze żłobka coś przywlokła ze sobą, albo to na pewno któryś z Twoich kumpli Cię zaraził po Waszym ostatnim męskim wypadzie (ja do męża)” lub do środka: “Jak mogłaś się rozchorować, przecież bierzesz tę witaminę D od września w super dawkach, pijesz litry wody z herbatą, uprawiałaś ostatnio jogę, a tu taka słaba odporność, tragedia”.
Tu się spalamy. Tu nasza energia, nasz cały potencjał idzie na wygaszenie gniewu, na opanowanie jego ognisk, które się rosiewają w szybkim i zaraźliwym tempie.
Opcja B) ROZPACZ I POCZUCIE WINY 😭
“Nie dowiozłam. Liczyli na mnie pewni ludzie. Obiecałam coś i nie wywiązałam się z tego. Inni ludzie nie chorują tak, jak ja. Inni biorą ibuprom i idą do przodu, mnie zwala z nóg. Jestem beznadziejna, niesłowna (wstaw dowolny przymiotnik)”.
Tu rozlewa się nieadekwatne poczucie winy, które nas gniecie, umniejsza naszej wartości, odbiera nam sprawczość i zamraża w działaniu.
Opcja C) AKCEPTACJA I PRZEŻYCIE STRATY 🧐
Zatrzymuję się i patrzę. Jakie są fakty: rozchorowałam się i nie wezmę udziału w planowanym przez siebie warsztacie. Zabezpieczam się ze strony profesjonalnej (informuję o nieobecności, szukam rozwiązania itd.), ale także zabezpieczam się ze strony emocjonalnej. Mam prawo być smutna, bo przeżywam stratę. Nie doświadczę czegoś na czym mi zależało. Pozwalam sobie na smutek i na działanie, które mnie w nim ukoi (kąpiel, serial, rozmowa, wstaw dowolnie). Jestem zła, bo agresja pozwala mi walczyć o swoje marzenia, ale zauważam, że być może moja choroba podpowiada mi, by zwolnić, odpocząć, nabrać sił.
Tu uczę się czegoś o sobie.
Być może następnym razem dopilnuję, by przed dużym i ważnym dla mnie wydarzeniem być wypoczęta, zrelaksowana itd. Bo to u mnie działa, bo to widzę i zauważam. Bo tego się nauczyłam o sobie.
Jak to widzicie, jak to czujecie?
Chciałybyście więcej opcji C w swoich filtrach?


